|
Jesteś na - strona 1 wstecz << >> dalejPewna kobieta przechodziła obok domu publicznego, gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce, przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą, którą kobieta podniosła. - O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa się papuga. Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się, aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę: - O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki... Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dąć jej ostatnia szansę i odkrywa klatkę: - O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmuś ten sam stary, wierny klient...
Przed kim król zdejmuje koronę? - Przed fryzjerem.
Na wytwornym przyjęciu elegancka Pani zwraca się do eleganckiego Pana: - Pan musi być starszy ode mnie? - Och, nigdy bym się nie ośmielił pchać na świat przed łaskawą Panią!
Mama do Jasia: - Jasiu dlaczego nie umyłeś zębów? - Bo mi się mydełko do buzi nie zmieściło...
W drodze do nieba spotykają się dusze dwóch facetów i zaczynają rozmowę: - Ja to zmarłem przez zimno. No wiesz, niska temperatura, organizm nie wytrzymał i zgon... A ty? - Ja zmarłem ze zdziwienia. - Jak to ze zdziwienia? - Wracam wcześniej z pracy, widzę gołą żonę w rozbabranym łóżku, no to szukam faceta. Sprawdzam pod łóżkiem, za szafą, na szafie, na balkonie, w łazience, w kuchni, no jednym słowem wszędzie i nie mogłem go znaleźć. I z tego zdziwienia zmarłem. - Oj, żebyś ty wtedy zajrzał do lodówki to obaj byśmy żyli...
Do matki wychowującej samotnie liczną dzieciarnię przychodzi reporter. - Ile dokładnie ma pani dzieci? - Sześcioro. - Czy to synowie, córki? - Sami synowie! - Jak mają na imię? - Józef. - Jak to, wszyscy??? - Wszyscy. - Jak w takim razie ich pani woła, np. na obiad? - Wołam: "Józef" i wszyscy się zlatują. - A jeśli chce pani coś tylko od jednego? - Wtedy wołam po nazwisku!
Lekarz bada babę i pyta: - A gdy tu panią naciskam, to panią boli? - Nie panie doktorze- czerwieni się baba. - Ale przypominają mi się lata mojej młodości... viOLka');
Mama informuje Jasia: - Zaprosiłam twoich kolegów do ciebie na urodziny. Zdenerwowany Jaś zaczyna chować do szfy wszystkie książki. Zdziwiona mama pyta: - Syneczku, o co chodzi, boisz się, że koledzy ci je zniszczą? - Boję się, że rozpoznają swoje.
Koledzy pytają młodego kelnera, który przed kilkoma dniami wziął ślub: - I jak twoja żona? - Znakomita, polecam! szalona');
Czy można połknąć kulę bilardową? - Można, o ile komuś nie szkoda muszli klozetowej.
Czym się różni uczeń od nauczyciela ? - Nauczyciel ma dziennik, a uczeń władze ! karolak');
Jasiu pyta się ojca: -Tato, ile kilometrów ma Nil? - Nie wiem. - A kto to był Jan Henryk Dąbrowski? - Nie wiem. - A stolicą jakiego państwa jest Madryt? - Jasiu nie męcz tatusia - prosi matka. - Nie strofuj dziecka, kochanie. Jak się nie będzie pytał,to niczego sie nie dowie. xxxMLODAxxx');
- Panie kelner, co macie do jedzenia? - Proponuję pieczeń huzarską... - A co to ja huzar, żebym jadł huzarska? - To może pieczeń wieprzową? - O tak, bardzo proszę.
Przychodzi baba do lekarza cała zarzygana. A lekarz: -Wyliże się panie z tego Amorekk');
|